Mikołajki: książka z imieniem dziecka jako prezent
Szóstego grudnia rano w naszym domu zawsze jest ten sam moment: dziecko biegnie boso do przedpokoju, żeby sprawdzić but. Nie chodzi o to, co w nim leży. Chodzi o to, że coś tam jest, i że to coś było tam, kiedy wszyscy spali.
Mikołajki mają w Polsce swój własny rytm, inny niż Boże Narodzenie. Prezenty są mniejsze, czasem to tylko czekoladowy mikołaj, mandarynka i drobiazg. Dziecko dostaje je w bucie przy drzwiach, w skarpecie albo pod poduszką. W przedszkolu i w szkole tego samego dnia pojawia się Święty Mikołaj z workiem. To pierwszy dzień, od którego grudzień naprawdę się zaczyna, a do Wigilii zostaje jeszcze prawie trzy tygodnie oczekiwania.
Dlaczego akurat książka
Problem z mikołajkowymi prezentami jest zawsze ten sam: mają być małe, a nie chcemy, żeby były bez znaczenia. Zabawka z plastiku ląduje po tygodniu na dnie skrzyni. Słodycze znikają tego samego popołudnia. A jednocześnie nie chcemy kupować czegoś dużego, bo duży prezent jest zarezerwowany na choinkę.
Książka trafia dokładnie w tę lukę. Jest na tyle skromna, że nie konkuruje z Bożym Narodzeniem, i na tyle konkretna, że dziecko wraca do niej w styczniu i w marcu. Jeżeli w dodatku bohater nazywa się tak samo jak Twoje dziecko, ma jego włosy i jego kolor oczu, to nie jest już zwykła książka z półki.

Co się dzieje, kiedy dziecko czyta o sobie
Dzieci w wieku od trzech do sześciu lat dopiero układają sobie w głowie, kim są. Zobaczyć swoje imię wydrukowane na okładce to dla nich coś zupełnie innego niż usłyszeć historię o obcym chłopcu albo dziewczynce. Pisaliśmy o tym szerzej w tekście o tym, czy dziecko rozpoznaje siebie w książce - z naszego doświadczenia najpierw pojawia się niedowierzanie, a potem żądanie, żeby przeczytać jeszcze raz.
I to “jeszcze raz” jest tu ważne. Rodzice często traktują powtarzanie jako oznakę, że dziecko się nudzi. Jest odwrotnie: powtarzanie to sposób, w jaki dziecko oswaja tekst. Opisaliśmy ten mechanizm w osobnym wpisie o tym, dlaczego dziecko prosi o tę samą książkę. Przy książce, w której gra główną rolę, ta liczba powtórzeń bywa naprawdę wysoka.

Czy książka zmieści się w bucie
Szczerze: nie. Twarda okładka nie wchodzi do dziecięcego kozaka i nie ma sensu udawać, że wejdzie. Rodzice, których znamy, robią to na kilka sposobów.
Najprostszy: książka leży obok buta, przewiązana wstążką. Drugi sposób, i naszym zdaniem ładniejszy, to zostawić w bucie tylko małą wskazówkę - kartkę z pierwszym zdaniem historii albo z imieniem bohatera - a samą książkę schować w miejscu, do którego wskazówka prowadzi. Dla pięciolatka poszukiwanie jest wtedy połową prezentu.
Trzeci sposób sprawdza się przy kilkorgu dzieci: każde znajduje w bucie swoją kopertę, a książki są tylko dwie albo trzy, każda z innym bohaterem. Wspólne czytanie wieczorem robi się wtedy trochę zabawą w porównywanie.
Kiedy trzeba zamówić
Tu nie ma miejsca na improwizację, bo data jest sztywna. Druk i wysyłka zajmują u nas do ośmiu dni roboczych. Ósmy grudnia to za późno, żeby myśleć o szóstym.
W praktyce: zamów najpóźniej w drugiej połowie listopada, a jeśli chcesz mieć zapas na sprawdzenie podglądu i ewentualną poprawkę, celuj w połowę miesiąca. Podgląd całej książki widzisz przed zamówieniem, więc nie kupujesz w ciemno. Jak wygląda cały proces, opisaliśmy na stronie jak powstaje spersonalizowana książka.
Jeżeli termin już Cię goni, na stronie z książkami na mikołajki zebraliśmy gotowe pomysły na historie, które można wypełnić w kilka minut - imię, wygląd, ewentualnie zdjęcie i tyle.
Zimowa historia czy zwykła przygoda
Częste pytanie: czy prezent na szóstego grudnia musi być o zimie i o Mikołaju. Nie musi. Świąteczna historia ma swoją zaletę, bo pasuje do nastroju grudnia i dziecko chce ją czytać codziennie aż do Wigilii. Ma też wadę, bo w lutym leży już nietknięta.
Jeżeli chcesz, żeby książka przeżyła sezon, wybierz zwykłą przygodę - las, morze, smoki, cokolwiek, co Twoje dziecko lubi teraz. Prezentem mikołajkowym jest wtedy sam moment wręczenia, a nie temat. Obie drogi są w porządku, warto tylko wybrać świadomie, a nie przypadkiem.
Dla najmłodszych, którzy jeszcze nie czytają sami, zwykle sprawdzają się historie z krótkim tekstem i dużymi ilustracjami; nasze podpowiedzi zebraliśmy w zestawieniu prezentów dla czterolatka.